Rezerwat przyrody w Miliczu na północ od Wrocławia jest znany ze swoich stawów, największych w Europie. Od XII wieku hoduje się tutaj przede wszystkim karpie. Całkiem bez dopłat unijnych rybacy jesienią mają dobre połowy.
"Biedny ale sexy" było wczoraj. Do Berlina od paru lat znowu płynie duży kapitał. Ale pieniądze te nie są inwestowane w budowę maszyn czy urządzeń, lecz w pomysły i wiedzę. Tak zwane "STARTUPY" przyciągają do niemieckiej stolicy młodych kreatywnych. Tam spotykają oni innych kreatywnych. Jedynie nawiązanie kontaktu z inwestorami jest trudnym zadaniem. Kto ma szansę na długoterminowy sukces? Dwa przykłady z berlińskiej sceny.
Do Drugiej Wojny Światowej okolice Zielonej Góry były znane jako region winiarski. Tutaj powstało w roku 1826 pierwsze niemieckie wino musujące, tzw sekt. Ta wieloletnia tradycja zniszczona została prawie całkowicie w czasach PRL-u, ale od lat 1990tych przeżywa renesans. Na przykład Marek Krojcig: przy zastosowaniu nowoczesnej techniki uprawia riesling i regent. Konkurencja dla winniarzy z zachodu!
W Polsce nazywał się Filip Czułowski. W wieku czterech lat przybył do Niemiec, rodzice byli uchodźcami politycznymi. Dzisiaj nazywa się Phil Barbee. Jest DJ´em, producentem, autorem i artystą dźwięków, jego brzmienia są międzynarodowe. Wygląda na to, że zakłada właśnie rodzinną firmę: jego czteroletnia córka też już "miksuje płyty".
Młodzi architekci i inżynierzy nie mają szans we Włoszech lub w Hiszpanii? Nie ma problemu, są tanie loty do Polski. Zaczynający pracę próbują swojego szczęścia w Krakowie, z dużym zapałem, nadzieją i pierwszymi polskimi zdaniami.